Narodowe Biuro Statystyczne w Pekinie ogłosiło niespodziewanie, że w listopadzie przeprowadzi ogólnokrajowe badanie ankietowe, „aby dokładnie i terminowo monitorować i odzwierciedlać zmiany w rozwoju populacji naszego kraju oraz stanowić podstawę dla partii i rządu do formułowania krajowych planów rozwoju gospodarczego i społecznego oraz polityk związanych z populacją.” Liczba osób, które zostaną objęte badaniem, nie została określona. Badanie odbędzie się od 1 listopada, kiedy rządowa agencja ankietowa uda się do gospodarstw domowych w celu zebrania danych lub poprosi respondentów o wypełnienie pytań online.

Władze szukają sposobu na zwiększenie słabnącego wskaźnika urodzeń, zaniepokojone pierwszym od sześciu dekad spadkiem liczby ludności Chin i jej szybkim starzeniem się. Pekin zachęca już władze lokalne do podejmowania szeregu działań mających na celu podniesienie wskaźnika urodzeń, w tym oferowania zachęt finansowych i zwiększenia liczby placówek opieki nad dziećmi, lecz to wszystko nie przynosi rezultatów.

Trudno jednak zrozumieć, po co władzom takie badanie. Według ogłoszenia mają być zbierane „imię i nazwisko, numer obywatela [odpowiednik polskiego PESEL], płeć, wiek, pochodzenie etniczne, poziom wykształcenia, migracje, praca, małżeństwo i poród, śmierć [dzieci?], sytuacja mieszkaniowa itp.” Te wszystkie dane już są w rękach władz dzięki systemowi hukou. Ponadto w 2020 roku miał miejsce spis powszechny, więc Pekin już ma nie tylko pełen, ale też w miarę aktualny obraz chińskiego społeczeństwa, więc po co mu badanie sondażowe?

Przyczyny spadającej dzietności są znane przecież od lat. Astronomiczne koszty opieki nad dziećmi1 i konieczność przerwania kariery zawodowej zniechęciły wiele kobiet do posiadania większej liczby dzieci lub posiadania ich w ogóle. Dyskryminacja ze względu na płeć i tradycyjne stereotypy dotyczące kobiet opiekujących się dziećmi są nadal szeroko rozpowszechnione w całych Chinach. Co prawda, w ostatnich miesiącach władze zwiększyły retorykę dotyczącą dzielenia się obowiązkiem wychowywania dzieci, ale urlop ojcowski jest nadal ograniczony w większości prowincji. Równocześnie partia wciąż powiela w szerokiej nacjonalistycznej narracji „tradycyjne” wzorce ról społecznych kobiet i mężczyzn. Często też próbuje się usprawiedliwiać lub pomniejszać przemoc domową, a sądy utrudniają rozwody, także uznając znęcanie się przez partnera za niewystarczający powód do rozwiązania małżeństwa. Niweluje to jakiekolwiek efekty kampanii zachęcających do dzielenia się obowiązkami domowymi.

To wszystko wciąż nie tłumaczy po co im to badanie? Pekin zorientował się, że dane z cenzusu są niewiarygodne? Ktoś potrzebuje podkładkę, że się stara, ale nie wychodzi? A może pod pretekstem badań dotyczących dzietności mają być zebrane inne informacje? Po co wtedy?

Dużo pytań, a mało odpowiedzi. Obserwujmy!


1 Reuters w lutym br. podawał, że koszt wychowania dziecka w Chinach wynosi prawie siedmiokrotność PKB na mieszkańca, znacznie więcej niż w Stanach Zjednoczonych i Japonii.

Zdjęcie Nuno Alberto na Unsplash (Photo by Nuno Alberto on Unsplash)

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.